Od jakiegoś czasu w tv, gazetach czy to radiu jakie mam przyjemność słuchać najwięcej, rozgorzała naprawdę gorąca dyskusja o:
a) imigrantach (w domyśle Polacy) i
b) drastycznych podwyżkach cen towarów i życia ogólnie.
Nie od dziś wiadomo, że koszty życia w UK są bardzo wysokie a co najśmieszniejsze robią się one za wysokie dla przeciętnego John-a Smith-a nawet. Docelowa grupa ludzi jaka nie odczuje wzrostu cen są to bankierzy oraz prawnicy, czyli najlepiej zarabiające grupy społeczne, ludzie których obejmuje najwyższy podatek. Progi podatkowe od dochodów według strony rządowej direct.gov.uk za rok 2007-2008 (początek roku podatkowego przypada na 1 kwietnia):
£1 do £2,230: -
£2,231 do £36,000: 20%
£36,001 i powyżej: 40%
Gdzie kwota wolna od podatku na rok 2007-2008 to £5,225, na 2008-2009 będzie to £5,435 (odpowiednio oczywiście wzrosną progi podatkowe). Dodam , iż w Polsce kwota wolna od podatku w 2007 była dokładnie taka sama jak w 2000….
Nie jest tak źle jak się przeliczy to na złotówki… Wracając do kosztów życia w UK po przeanalizowaniu jak sporo można zarobić i nie płacić od tego podatku to już wiemy. Dzięki temu zanim państwo “ograbi” obywatela może on sobie pozwolić na więcej. Niestety ceny jedzenia poszły w górę szybciej niż to miało miejsce wcześniej, przez to roczny koszt podstawowych produktów żywnościowych podskoczył o około 550 funtów w porównaniu do roku poprzedniego. Na obecną chwilę za najtańszy chleb trzeba dać 37 pensów(jakiś czas temu było to 34), litr mleka UHT 1,5% 59 pensów oraz 400g goudy krojonej 1,89 funta (jakiś czas temu było to 1,49). Są to tylko przykłady jakie zapamiętałem w ostatnich kilku miesiącach.Do tego pojawiła się podwyżka cen alkoholi gdzie za jedną pintę piwa (około 568 ml) przyjdzie zapłacić o 4 pensy więcej i jest to pierwsza podwyżka od 1997 o tak sporą kwotę. Następnie papierosy gdzie paczka to 11 pensów więcej. Co do używek zapowiadają się kolejne naprawdę spore podwyżki ze względu na propagowanie zdrowego trybu życia przez rząd Wielkiej Brytanii. Paliwo natomiast już od dłuższego czasu drożeje w bardzo szybkim tempie i plasuje się obecnie na poziomie 106 pensów benzyna i 112 olej napędowy. Mieszkania jak i koszty najmu również idą szybko w górę i za wynajem 2-pokojowego mieszkania o dobrym standardzie trzeba zapłacić około 550 funtów miesięcznie. Koszt zakupu takiej nieruchomości na własność to już wydatek rzędu 150tys i więcej zależnie od lokacji. Dla przykładu co można znaleźć w mojej okolicy:
mieszkanie 169,000: 2 sypialni, kuchnia z salonem, łazienka.
dom 230,000: 3 sypialnie, kuchnia, salon, garaż i jakieś pomieszczenia użytkowe.
Według przepisów unijnych w UK osoba zarabiająca mniej niż 300 fontów na tydzień żyje poniżej granicy ubóstwa, natomiast według regulacji wewnętrznych kraju osoba zarabiająca mniej niż 19o funtów na tydzień. A realna granica utrzymania się tutaj wynosi mniej niż 100 z czego płaca minimalna na godzinę to 5.52 funta/h. Wzrost płacy minimalnej odbywa się przynajmniej raz do roku(w 2007 dwa razy podniesiono stawkę minimalną) gdzie ostatni wyniósł 18 pensów. Z prostego rozrachunku wynika, iż zarobki nie nadążają za wzrostem cen a do tego mocny złoty powoduje, iż ceny jedzenia są w przypadku wielu towarów takie same jak w Polsce mimo wzrostu jaki dotknął artykułów spożywczych w Wielkiej Brytanii… Taniej nie będzie a zarobki również szybciej rosnąć nie mają zamiaru, w Polsce za to zarobki rzeczywiście galopują w górę, ale koszty życia są niewiele niższe niż w innych krajach EU i ciągle rosną.
A na koniec zdjęcia wykonane w domu gdyż pogoda w ostatnim czasie jest tak marna, że aż nawet na zajęcia się nie chce wychodzić…







noooo…ja mieć szczęka na podłodze…bo zobaczyć coś co mi się podobać ..
jakiś czas mnie tu nie było i od razu takie zaskoczenie…to ja chyba muszę częściej robić takie przerwy w zaglądaniu na ten blog:)
pomysł z wodą to jak dla mnie strzał w 10…super pomysł i licz na więcej z tej serii..nawet ta twoja szczoteczka mi sie podoba ( co ja pisze?)…ale poważnie, wreszcie coś innego…pomysł jest i teraz tylko wykonanie popraw bo zdjęcia ciekawe, ale brakuje w nich jeszcze tego czegoś…
ogólna ocena baaardzo pozytywna…połowa roboty zaliczona ( jeśli chodzi o pomysł )…teraz tylko praca oraz próby i błędy…
No więc ja jak KRISTO zaskoczony jestem zdjęciami, znaczy się mi po prostu podobają. Inwencja młodszego brata nie opuszcza jak widzę
.
Widzisz brat mówiłem, że najpierw musisz nauczyć się robić badziewiem dobre zdjęcia by myśleć o jakimś lepszym. Przecież nawet najlepszy/najdroższy aparat sam dobrych zdjęć nie robi. Obecny aparat się sprawdził, wena i chęć robienia zdjęć nie minęła więc nadszedł czas myśleć nad lepszym sprzętem. Jako, że tak jak ja lubisz fotografie makro (po prostu nie wiem skąd Ci się to wzięło
) poszukaj czegoś z porządnymi wymiennymi obiektywami. Wiadomo Canon. Chociaż Elwis mówi, że lustrzanki cyfrowe Nikon’a nie ustępują jakością lustrzankom Canon’a a obiektywy i w ogóle akcesoria są do nich o wiele tańsze. Więc musisz dobrze poszukać, poczytać a na wakacje zarobić trochę dodatkowego siana i możesz startować z zakupem nowego aparatu (niekoniecznie najnowszy model :>).
A co do wpisu na blogu to podsumuję następująco:
I tak (ciągle) opłaca się bardziej pracować i żyć na wyspach niż w Polsce.
Rzekłem.
Ps. Jak możesz zmień ilość wpisów wyświetlanych na stronę przynajmniej o połowę bo nawet na moich 6 Megabitach blog koszmarnie długo się dogrywa.
No no nie spodziewałem się, że tak się spodoba ;>. Dla mnie te zdjęcia nie są nie wiadomo jakie bo i światło było mi trudno odpowiednie stworzyć, utrzymać aparat w bezruchu bo krótsze naświetlanie niż 0,5 sekundy po prostu już się nie dało dać a wiadomo, że jak poruszył bym aparatem w tym momencie to wszystko było by rozmazane. Tam gdzie używałem flasza to jego bezużyteczność przy fotografiach makro wychodzi (potrzebował bym takiego fajnego przenośnego) do tego przestrzeń w jakiej operowałem też nie była najlepsza
. Cieszę się, że zdjęcia się podobają i jeszcze na pewno nad nimi popracuje chociażby w Photoshopie czy uzyskaniu lepszych efektów w czasie fotografowania.
Co do aparatu to rzeczywiście zmiana się przyda, tylko kupować Nikona jak już się przyzwyczaiłem do rozwiązań z Canona to kolejny problem, nie wspomnę że faworyzuje właśnie Canona do tego. No nic poszukam poczytam jak się wszystko rozkłada.
A co do, życia to rzeczywiście w UK się łatwiej żyje bo płaca minimalna jest tak wysoko ustawiona, iż człowieka stać na wszystko co najważniejsze i trochę jeszcze rozrywki… No, ale nie ma co narzekać na Polskę bo z czasem będzie podobnie jak tutaj.