Rozdziobią nas kruki i wrony… Im więcej patrze na to zdjęcie poniżej tym bardziej mi się podoba.
Wbrew pozorom jest to spory kawałek tam do miasta a już nie wspomnę o dość spadzistym zboczu… Na tamtej plaży w dole często przesiadujemy ze znajomymi i sporo zdjęć zdążyło się z niej pojawić wcześniej.
A tutaj widać bibliotekę narodową Walii a zaraz za nią i po jej lewej stronie słabo widoczny i dobrze ukryty campus uniwersytetu. Na dole przed rządkiem domków boiska, czyli ziemie również należące do uni.
Macro jakie zrobiłem poniżej bardzo mi się podoba i do tego dobrze nadaje się do obróbki.
A to taki strumyk uchwycony z dość ruchliwego mostu na trasie wlotowej do Aber, tam w krzakach po prawej nawet czapla się schowała, tylko tutaj jest praktycznie niewidoczna.
Tak jak w tytule wpisu… Ale jak, na czym zacząć działać zaraz ktoś się spyta… Ano na zdjęciach bo o nich jest ten blog przedewszystkim, trochę je retuszować, trochę się z nimi pobawić i dać wyraz swojej wyobraźni. W dzisiejszych czasach i tak mam z górki w kwestii podrasowywania zdjęć, mogę korzystać z czyichś doświadczeń a gotowe ustawienia w programach dają efekty o jakich bym nawet nie pomyślał, za tym oczywiście ciągnie się doświadczenie jakie później mam nadzieję zaprocentuje.
Poniżej przedstawiam jedno zdjęcie przerobione na kilka sposobów. Nie ma w tym żadnych innych zabaw poza parametrami kolorów, natężeń światła czy kontrastu, zwykły retusz nieinwazyjny bo na używanie Photoshopa do wycinania, wklejania czy przemodelowywania też jeszcze przyjdzie czas…
A to jest oryginał:
A tu po bardzo delikatnej przeróbce:
A dalsze po już bardziej skomplikowanych przeróbkach i nie zawsze wiele różniących się od siebie…
Tak jak obiecałem w poprzednim wpisie, czas opisać o zmianach w moim życiu jakie nastały po pobycie przez miesiąc w Polsce… Jest to na tyle ważna dla mnie sprawa, iż wręcz wymaga osobnego wpisu. Pisząc na tym blogu starałem się nie zagłębiać w żadne prywatne sprawy ani tym bardziej nie pisać o ludziach jacy obracają się w moim otoczeniu, czas chyba przyszedł aby złamać pewne reguły… Co się stało w takim razie podczas tak długiego pobytu w domu, który miał się niczym nie różnić od innych? Bardzo dużo gdyż zaraz na 2 dzień po przyjeździe (wtorek wielkanocny) poznałem pewną wspaniałą osobę, dwie godziny rozmowy z nią zleciały w mgnieniu oku a wrażenie po tym czasie bardziej niż pozytywne… Później wszystko potoczyło się bardzo szybko, czyli wypad w góry do Czech na narty (tak, tak ta sobota z jakiej jestem niezmiernie zadowolony i o niej wspominałem wcześniej). Dalej wycieczka do Wrocławia bez konkretnego planu, gdzie na piechotę narobiło się kilometrów… Gdzie się nie wybraliśmy to zawsze dopisała pogoda i dobry humor. Pozytywnych wspomnień jest cała masa, a uczucie jakie się narodziło będzie mogło się rozwijać a ja razem z nim…
Dziękuje Ci za ten wspaniale spędzony czas i za to, że jesteś Kasiu :*.
Z powodu braku neta w UK przez pewien czas mam mały jak nie spory obsuw… Zostawiam więc wpis tak jak go zacząłem w pl…
Jestem w Polsce już 1,5 tygodnia i nie miałem nawet czasu naskrobać choćby jednego wpisu. Nie wspomnę o zdjęciach bo wszędzie gdzie się znajdę to albo nie mam aparatu albo nie mam czasu przysiąść nad zdjęciem by ładnie wyszło. Nie wspomnę, że mi baterie padły w aparacie podczas podróży… Ciągle coś robię, ciągle mam coś na głowie, ale najważniejsze że mi się to podoba . Początek mojego pobytu zacząłem skromnie czytaj po podróży która początek miała 22 marca o 15.27 i nie przespanej nocy (no ok może przysnąłem łącznie na 2h) siadłem do śniadania wielkanocnego, trzymałem się dobrze i spać dopiero poszedłem późnym wieczorem. To się uzbierało z podróży:
A na koniec coś dla geeków . Zdjęcie z terminala lotniska.
Następnie był mały eksperyment u przyjaciela w domu razem z jego mamą degustatorką, której eksperyment nad wyraz posmakował . W skrócie zrobiliśmy miodówkę oraz malinówkę. Efekty można podziwiać poniżej.
Cała oprawa pomysł mamy kolegi
Pierwszy piątek mojego pobytu był to samotny wypad na narty do Szklarskiej Poręby. Pogoda była na tyle dobra, że wróciłem z spaloną twarzą . Na wyciągach nie było wogóle kolejek a na dodatek śnieg na wyższych partiach był zmrożony. W sobotę za to nie tylko dopisały warunki, ale i znakomite towarzystwo . Również była to moja pierwsza wizyta w Pec pod Sněžkou. Do tego wyszalałem się na nartach jak nigdy .
W tym miejscu post napisany w pl się kończy… Teraz tylko dodam, że później nie narzekałem na nudę, działo się dużo i intensywnie (wesele brata i z nim związane sprawy (byłem świadkiem), jakieś ognisko, jakiś wypad do Wrocławia czy choćby bieganie po urzędach i stanie w kolejkach…), sporo również zmieniło się w moim życiu, ale to opowieść raczej na osobny wpis…
Seria zdjęć z poniżej pochodzi z małego wypadu na górę szybowcową w Jeżowie Sudeckim koło Jeleniej Góry. Niewiele bo niewiele gdyż ogólnie będąc w pl narobiłem naprawdę mało zdjęć…
Piękny rzut na dolinę Jelenio Górską, na dole widać dobrze część Jeleniej Góry zwaną Zabobrzem i jak się przyjrzeć to ogólne prawie całe miasto, a w tyle maluje się słabo widoczna Śnieżka
Używanie jakichkolwiek materiałów z tego bloga wyłącznie za zgodą autora. Kopiowanie zabronione z wyjątkiem celu niekomercyjnego, wraz z zamieszczeniem informacji o źródle.
To use any materials found on this site author permission is required. Copying for non-commercial use permitted only when source is provided.
Ostatnie 10 komentarzy