Archiwum dla maj, 2008

Outdoor activities

Zdjęcia z wypadu w poszukiwaniu Biggus Diccus :P

Rozdziobią nas kruki i wrony… Im więcej patrze na to zdjęcie poniżej tym bardziej mi się podoba.

Wbrew pozorom jest to spory kawałek tam do miasta a już nie wspomnę o dość spadzistym zboczu… Na tamtej plaży w dole często przesiadujemy ze znajomymi i sporo zdjęć zdążyło się z niej pojawić wcześniej.

A tutaj widać bibliotekę narodową Walii a zaraz za nią i po jej lewej stronie słabo widoczny i dobrze ukryty campus uniwersytetu. Na dole przed rządkiem domków boiska, czyli ziemie również należące do uni.

Macro jakie zrobiłem poniżej bardzo mi się podoba i do tego dobrze nadaje się do obróbki.

A to taki strumyk uchwycony z dość ruchliwego mostu na trasie wlotowej do Aber, tam w krzakach po prawej nawet czapla się schowała, tylko tutaj jest praktycznie niewidoczna.

A na koniec cel podróży:

Czas zacząć działać…

Tak jak w tytule wpisu… Ale jak, na czym zacząć działać zaraz ktoś się spyta… Ano na zdjęciach bo o nich jest ten blog przedewszystkim, trochę je retuszować, trochę się z nimi pobawić i dać wyraz swojej wyobraźni. W dzisiejszych czasach i tak mam z górki w kwestii podrasowywania zdjęć, mogę korzystać z czyichś doświadczeń a gotowe ustawienia w programach dają efekty o jakich bym nawet nie pomyślał, za tym oczywiście ciągnie się doświadczenie jakie później mam nadzieję zaprocentuje.

Poniżej przedstawiam jedno zdjęcie przerobione na kilka sposobów. Nie ma w tym żadnych innych zabaw poza parametrami kolorów, natężeń światła czy kontrastu, zwykły retusz nieinwazyjny bo na używanie Photoshopa do wycinania, wklejania czy przemodelowywania też jeszcze przyjdzie czas…

A to jest oryginał:

A tu po bardzo delikatnej przeróbce:

A dalsze po już bardziej skomplikowanych przeróbkach i nie zawsze wiele różniących się od siebie…

Wspomnienia z Polski…

Tak jak obiecałem w poprzednim wpisie, czas opisać o zmianach w moim życiu jakie nastały po pobycie przez miesiąc w Polsce… Jest to na tyle ważna dla mnie sprawa, iż wręcz wymaga osobnego wpisu. Pisząc na tym blogu starałem się nie zagłębiać w żadne prywatne sprawy ani tym bardziej nie pisać o ludziach jacy obracają się w moim otoczeniu, czas chyba przyszedł aby złamać pewne reguły… Co się stało w takim razie podczas tak długiego pobytu w domu, który miał się niczym nie różnić od innych? Bardzo dużo gdyż zaraz na 2 dzień po przyjeździe (wtorek wielkanocny) poznałem pewną wspaniałą osobę, dwie godziny rozmowy z nią zleciały w mgnieniu oku a wrażenie po tym czasie bardziej niż pozytywne… Później wszystko potoczyło się bardzo szybko, czyli wypad w góry do Czech na narty (tak, tak ta sobota z jakiej jestem niezmiernie zadowolony i o niej wspominałem wcześniej). Dalej wycieczka do Wrocławia bez konkretnego planu, gdzie na piechotę narobiło się kilometrów… Gdzie się nie wybraliśmy to zawsze dopisała pogoda i dobry humor. Pozytywnych wspomnień jest cała masa, a uczucie jakie się narodziło będzie mogło się rozwijać a ja razem z nim…

Dziękuje Ci za ten wspaniale spędzony czas i za to, że jesteś Kasiu :*.

Long Way Home

Z powodu braku neta w UK przez pewien czas mam mały jak nie spory obsuw… Zostawiam więc wpis tak jak go zacząłem w pl…

Jestem w Polsce już 1,5 tygodnia i nie miałem nawet czasu naskrobać choćby jednego wpisu. Nie wspomnę o zdjęciach bo wszędzie gdzie się znajdę to albo nie mam aparatu albo nie mam czasu przysiąść nad zdjęciem by ładnie wyszło. Nie wspomnę, że mi baterie padły w aparacie podczas podróży… Ciągle coś robię, ciągle mam coś na głowie, ale najważniejsze że mi się to podoba :) . Początek mojego pobytu zacząłem skromnie czytaj po podróży która początek miała 22 marca o 15.27 i nie przespanej nocy (no ok może przysnąłem łącznie na 2h) siadłem do śniadania wielkanocnego, trzymałem się dobrze i spać dopiero poszedłem późnym wieczorem. To się uzbierało z podróży:

A na koniec coś dla geeków :) . Zdjęcie z terminala lotniska.

Następnie był mały eksperyment u przyjaciela w domu razem z jego mamą degustatorką, której eksperyment nad wyraz posmakował :P . W skrócie zrobiliśmy miodówkę oraz malinówkę. Efekty można podziwiać poniżej.

Cała oprawa pomysł mamy kolegi :P

Pierwszy piątek mojego pobytu był to samotny wypad na narty do Szklarskiej Poręby. Pogoda była na tyle dobra, że wróciłem z spaloną twarzą :P . Na wyciągach nie było wogóle kolejek a na dodatek śnieg na wyższych partiach był zmrożony. W sobotę za to nie tylko dopisały warunki, ale i znakomite towarzystwo :) . Również była to moja pierwsza wizyta w Pec pod Sněžkou. Do tego wyszalałem się na nartach jak nigdy :D .

Zdjęcia z Szklarskiej Poręby

A teraz Pec pod Sněžkou

W tym miejscu post napisany w pl się kończy… Teraz tylko dodam, że później nie narzekałem na nudę, działo się dużo i intensywnie (wesele brata i z nim związane sprawy (byłem świadkiem), jakieś ognisko, jakiś wypad do Wrocławia czy choćby bieganie po urzędach i stanie w kolejkach…), sporo również zmieniło się w moim życiu, ale to opowieść raczej na osobny wpis…

Seria zdjęć z poniżej pochodzi z małego wypadu na górę szybowcową w Jeżowie Sudeckim koło Jeleniej Góry. Niewiele bo niewiele gdyż ogólnie będąc w pl narobiłem naprawdę mało zdjęć…

Piękny rzut na dolinę Jelenio Górską, na dole widać dobrze część Jeleniej Góry zwaną Zabobrzem i jak się przyjrzeć to ogólne prawie całe miasto, a w tyle maluje się słabo widoczna Śnieżka

Hangar, docelowo na jakieś samoloty…

A poniżej kwiateczki jakie sobie rosły koło domu…


About

Disclaimer

Używanie jakichkolwiek materiałów z tego bloga wyłącznie za zgodą autora. Kopiowanie zabronione z wyjątkiem celu niekomercyjnego, wraz z zamieszczeniem informacji o źródle.



To use any materials found on this site author permission is required. Copying for non-commercial use permitted only when source is provided.