Archiwum kategorii 'polska'
Wspomnienia z Polski…
Opublikowany maj 19, 2008 niecodzienność , podróże , polska , życie 2 CommentsTak jak obiecałem w poprzednim wpisie, czas opisać o zmianach w moim życiu jakie nastały po pobycie przez miesiąc w Polsce… Jest to na tyle ważna dla mnie sprawa, iż wręcz wymaga osobnego wpisu. Pisząc na tym blogu starałem się nie zagłębiać w żadne prywatne sprawy ani tym bardziej nie pisać o ludziach jacy obracają się w moim otoczeniu, czas chyba przyszedł aby złamać pewne reguły… Co się stało w takim razie podczas tak długiego pobytu w domu, który miał się niczym nie różnić od innych? Bardzo dużo gdyż zaraz na 2 dzień po przyjeździe (wtorek wielkanocny) poznałem pewną wspaniałą osobę, dwie godziny rozmowy z nią zleciały w mgnieniu oku a wrażenie po tym czasie bardziej niż pozytywne… Później wszystko potoczyło się bardzo szybko, czyli wypad w góry do Czech na narty (tak, tak ta sobota z jakiej jestem niezmiernie zadowolony i o niej wspominałem wcześniej). Dalej wycieczka do Wrocławia bez konkretnego planu, gdzie na piechotę narobiło się kilometrów… Gdzie się nie wybraliśmy to zawsze dopisała pogoda i dobry humor. Pozytywnych wspomnień jest cała masa, a uczucie jakie się narodziło będzie mogło się rozwijać a ja razem z nim…
Dziękuje Ci za ten wspaniale spędzony czas i za to, że jesteś Kasiu :*.
Z powodu braku neta w UK przez pewien czas mam mały jak nie spory obsuw… Zostawiam więc wpis tak jak go zacząłem w pl…
Jestem w Polsce już 1,5 tygodnia i nie miałem nawet czasu naskrobać choćby jednego wpisu. Nie wspomnę o zdjęciach bo wszędzie gdzie się znajdę to albo nie mam aparatu albo nie mam czasu przysiąść nad zdjęciem by ładnie wyszło. Nie wspomnę, że mi baterie padły w aparacie podczas podróży… Ciągle coś robię, ciągle mam coś na głowie, ale najważniejsze że mi się to podoba
. Początek mojego pobytu zacząłem skromnie czytaj po podróży która początek miała 22 marca o 15.27 i nie przespanej nocy (no ok może przysnąłem łącznie na 2h) siadłem do śniadania wielkanocnego, trzymałem się dobrze i spać dopiero poszedłem późnym wieczorem. To się uzbierało z podróży:
A na koniec coś dla geeków
. Zdjęcie z terminala lotniska.
Następnie był mały eksperyment u przyjaciela w domu razem z jego mamą degustatorką, której eksperyment nad wyraz posmakował
. W skrócie zrobiliśmy miodówkę oraz malinówkę. Efekty można podziwiać poniżej.
Cała oprawa pomysł mamy kolegi
Pierwszy piątek mojego pobytu był to samotny wypad na narty do Szklarskiej Poręby. Pogoda była na tyle dobra, że wróciłem z spaloną twarzą
. Na wyciągach nie było wogóle kolejek a na dodatek śnieg na wyższych partiach był zmrożony. W sobotę za to nie tylko dopisały warunki, ale i znakomite towarzystwo
. Również była to moja pierwsza wizyta w Pec pod Sněžkou. Do tego wyszalałem się na nartach jak nigdy
.
Zdjęcia z Szklarskiej Poręby
A teraz Pec pod Sněžkou
W tym miejscu post napisany w pl się kończy… Teraz tylko dodam, że później nie narzekałem na nudę, działo się dużo i intensywnie (wesele brata i z nim związane sprawy (byłem świadkiem), jakieś ognisko, jakiś wypad do Wrocławia czy choćby bieganie po urzędach i stanie w kolejkach…), sporo również zmieniło się w moim życiu, ale to opowieść raczej na osobny wpis…
Seria zdjęć z poniżej pochodzi z małego wypadu na górę szybowcową w Jeżowie Sudeckim koło Jeleniej Góry. Niewiele bo niewiele gdyż ogólnie będąc w pl narobiłem naprawdę mało zdjęć…
Piękny rzut na dolinę Jelenio Górską, na dole widać dobrze część Jeleniej Góry zwaną Zabobrzem i jak się przyjrzeć to ogólne prawie całe miasto, a w tyle maluje się słabo widoczna Śnieżka
Hangar, docelowo na jakieś samoloty…
A poniżej kwiateczki jakie sobie rosły koło domu…

A tak mi się nawinęło podczas sortowania zdjęć, które zgrałem ze starego dysku ;].
O mało ktoś mnie tam nie zabił włączając tą komórkę… No i oczywiście donośne oklaski świadczące, że w samolocie ponad 90% osób to rodacy. Ale i tak nic nie przebije ostatniego lotu gdzie wpadliśmy w turbulencje do tego dość silne. Pilot oczywiście kazał zapiąć pasy zapewniając, że wszystko w porządku i ogłaszając, iż zaraz stewardesy będą roznosić napoje i takie tam. To ja poproszę o wrzątek… Uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do spania bo po ludziach widać było strach a nawet panikę…
Long time no see Snake!
Opublikowany styczeń 25, 2008 Aberystwyth , games , nauka , niecodzienność , podróże , polska , życie 1 CommentSesja, sesja i po sesji. Skończyła się szybciej niż można było się spodziewać… Wyniki będą dostępne na tak zwanym Student Record za około miesiąc, czyli jak dla mnie błogi czas życia w nieświadomości…
Następny tydzień dla 2 roku computer science to tak zwany programming week kiedy to musimy napisać zależnie od kierunku w grupie od 7-9 osób działający program. Przygotowaliśmy się do tego całe pierwsze półrocze mając spotkania cotygodniowe z tak zwanym tutorem (w tym wypadku głowa departamentu), gdzie każdy musiał zgłębić wiedzę na jakiś temat. Co najlepsze to wszystko nie rozchodzi się o dobre napisanie kodu, ale również całą otoczkę wokół tego czyli sprawozdania, spotkania, testy i masa innego rodzaju papierkowej roboty jaka towarzyszy tego rodzaju projektom. Moja grupa zajmuje się przygotowaniem gry Real World Pac-Man która ma obsługiwać moduł GPS. Na czym to polega? Krótko mówiąc: gracz sobie biega na przestrzeni 30m*30m gdzie jego ruchy za pomocą GPS są odwzorowywane na ekranie komórki, na którym biegają sobie duchy. Proste nie
.
Co do zdjęć to coś się pstryka zawsze, tylko jakość pozostawia wiele do życzenia. Do tego brak pomysłów i czasu w ostatnim miesiącu… Postaram się powrzucać coś ciekawego z okresu w jakim nic się nie pojawiło, ale całkowicie według mojego gustu więc proszę się nie dziwić, iż niektóre zdjęcia nie będą miały sensu…




























Ostatnie 10 komentarzy